Gosia, pacjentka z podejrzeniem zmian w płucach, miała przejść kolejne badanie tomografem komputerowym w maju tego roku. Termin został jednak przesunięty na przyszły rok z powodu wyczerpania kontraktu przez szpital. Sytuacja ta nie jest odosobniona — coraz więcej pacjentów i placówek medycznych zgłasza problemy z dostępnością do badań diagnostycznych.

"Wyczerpał się limit, zapraszamy w przyszłym roku". Cięcia NFZ w praktyce

Jak Gosia relacjonuje w Medonecie, po złamaniu żeber podczas jazdy na nartach zimą ubiegłego roku przeszła badanie tomografem komputerowym, które wykazało nie tylko uraz, ale również obecność niewielkich guzków na płucach. W sierpniu 2025 r. wykonano kolejne badanie, które nie wykazało powiększenia zmian. Następne miało odbyć się w maju, jednak szpital poinformował o konieczności przesunięcia terminu na przyszły rok, tłumacząc to wyczerpaniem środków z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Jak wyjaśniała jej rejestratorka, szpital musi zachować terminy dla pilnych skierowań, a wykonywanie badań ponad limit jest nieopłacalne, ponieważ NFZ refunduje wówczas jedynie połowę kosztów. Gosia zapowiedziała, że będzie szukać możliwości wykonania badania w innych placówkach w ramach NFZ.

Nowe zasady finansowania badań diagnostycznych

Zgodnie z zarządzeniem prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z kwietnia tego roku, stawki za badania wykonane ponad limit kontraktu zostały znacząco obniżone. Za gastroskopię i kolonoskopię NFZ płaci obecnie 60 proc. wartości, natomiast za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową — 50 proc. Nowe przepisy nie obejmują dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO oraz uczestników programu profilaktyki raka jelita grubego. Wprowadzenie tzw. stawek degresywnych ma przynieść w 2026 r. 625 mln zł oszczędności. Jednak zarówno pacjenci, jak i szpitale wyrażają rosnące niezadowolenie z powodu ograniczeń.

Jak podkreśla lek. Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, przez wiele lat system ochrony zdrowia funkcjonował stabilnie, a dostępność do badań była dobra. Obecnie jednak, w związku z koniecznością obniżenia wycen i ograniczenia liczby badań, sytuacja uległa pogorszeniu i zaczyna przybierać charakter problemu systemowego.

Szpitale publiczne tracą źródło dochodu

Szpitale powiatowe przez lata finansowały mniej rentowne oddziały, takie jak interna, pediatria czy chirurgia, dzięki dochodom z diagnostyki obrazowej. Po wprowadzeniu nowych zasad finansowania utraciły one istotne źródło przychodów, co pogorszyło ich sytuację finansową. Lek. Kosikowski zwraca uwagę, że obecnie szpitale muszą ograniczać liczbę wykonywanych badań, a sprzęt zakupiony ze środków publicznych, jak rezonanse czy tomografy, bywa wykorzystywany jedynie w niewielkim stopniu — nawet do 20 proc. swoich możliwości.

W jego opinii, w sytuacji ograniczonych zasobów, priorytetem powinno być maksymalne wykorzystanie aparatury zakupionej z pieniędzy publicznych, tak aby pracowała ona jak najefektywniej, nawet w trybie całodobowym. Dopiero po pełnym wykorzystaniu tej infrastruktury można rozważać szersze kontraktowanie usług w sektorze prywatnym.

Problemy z zarządzaniem i organizacją diagnostyki

W ostatnich latach wiele szpitali ograniczyło własne działy radiologii, korzystając z usług teleradiologii. Początkowo miało to obniżyć koszty, jednak z czasem doprowadziło do wzrostu wydatków i uzależnienia od zewnętrznych dostawców. W efekcie niektóre badania są wykonywane nieoptymalnie, co zwiększa koszty i nie zawsze służy pacjentom. Jak zauważa rzecznik NIL, outsourcing w diagnostyce prowadzi do monopolizacji rynku i wzrostu cen, a system traci kontrolę nad kluczowymi zasobami. Jego zdaniem, możliwe byłoby wprowadzenie rozwiązań pośrednich, takich jak wspólne pracownie diagnostyczne dla kilku szpitali, co pozwoliłoby obniżyć koszty przy zachowaniu jakości i dostępności usług.

Większość badań na NFZ wykonują prywatne placówki

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zwróciła uwagę, że aż 66 proc. badań rezonansu magnetycznego na NFZ realizują podmioty prywatne, podczas gdy nowoczesny sprzęt w publicznych placówkach często stoi niewykorzystany po wyczerpaniu kontraktu z Funduszem. Wyniki kontroli wykazały liczne nieprawidłowości, w tym rozdzielanie badań na kilka terminów i żądanie osobnych skierowań, co prowadziło do zawyżania kosztów i dodatkowych wizyt pacjentów.

W ponad 8 200 z 12 000 skontrolowanych badań rezonansu magnetycznego wykryto nieprawidłowości, a zawyżone koszty świadczeń przekroczyły 1 mln zł. Kontrola wykazała, że to często same pracownie diagnostyczne wnioskowały o rozdzielanie skierowań na kilka badań. Minister zdrowia podkreśliła, że zamiast odwoływania wizyt, lepszym rozwiązaniem byłoby renegocjowanie wynagrodzeń, ponieważ marżowość na tych badaniach sięga czasem 40 proc.

Dylemat: publiczne czy prywatne placówki?

Pojawia się pytanie, czy w obecnej sytuacji należy ograniczać rolę podmiotów prywatnych, które również inwestują własne środki i chcą działać na rynku. Lek. Kosikowski przyznaje, że to zrozumiały argument, jednak podkreśla, że państwo musi zdecydować, co jest priorytetem: logika wolnego rynku czy stabilność publicznego systemu ochrony zdrowia. Jego zdaniem, najpierw należy zapewnić pełne wykorzystanie infrastruktury publicznej, a dopiero nadwyżki kierować do sektora prywatnego. Wyjątkiem są sytuacje, w których na danym obszarze brakuje odpowiedniej infrastruktury publicznej — wtedy rola podmiotów prywatnych jest niezbędna.

Środowisko lekarskie ostrzega, że redukcja nakładów na diagnostykę może prowadzić do niebezpiecznych opóźnień w rozpoznawaniu chorób. Pacjenci, tacy jak Gosia, coraz częściej muszą szukać alternatywnych rozwiązań, by uzyskać niezbędną diagnostykę w odpowiednim czasie.

 

źródło: medonet.pl

Udostępnij

0
0
0