[FELIETON] Kałuża, czyli Starłors - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wyzywają go od zdrajców, Judaszów, a nawet ciuli.

Urągają jego aparycji, mściwie złorzeczą, wróżą koniec na sznurze. Mówią, że to, co uczynił, zapisze się zgłoskami hańby, a mordy zdradzieckiej, którą sobie do oblicza przyspawał, nie pozbędzie się już nigdy.

Dlaczego Wojciech Kałuża, pierwszy od czasów Mickiewicza polski bohater wallenrodyczny, padł ofiarą linczu? Jak to jest, że dla herosów zamorskich, kiedy przechodzą na ciemną stronę Mocy, mamy uwielbienie i podziw, a dla swoich jeno wściekłość i pogardę?

- Czy przeprosi pan swoich wyborców? – zapytali radnego Kałużę dziennikarze, gdy przystał do PiS-u. Psy, które na tej partii wieszał, jeszcze nie wystygły, a mimo to radny wyraził nadzieję, że wyborcy zrozumieją jego krok i będą z niego dumni. Bo jemu chodzi o dobro Śląska.

Ale to nie przejdzie. Nasz polski Lord Vader nie zdobędzie ludzkich serc, albowiem nie ma w jego postępku choćby krzyny grozy i majestatu zła. Owszem, przeszedł na ciemną stronę Mocy, lecz ta Moc jest ciemna nie dlatego, że jakiś demoniczny mrok w niej panuje, a dlatego, że rządzą nią ciemniaki. Co gorsza, nasz żorski Vader nie jest lordem, a co najwyżej lodziarzem, jako że z produkowania maszynek do lodów częściowo się utrzymuje. Imperatora zaś, do którego na służbę poszedł, o tyle tylko łupieżcą zwać by można, że na jego kapocie łupież widać.

Tym, za co siebie najbardziej Polak nienawidzi, jest jego własna taniocha. Polak dobrze wie, że w głębi siebie jest istotą tandetną, bytem z paździerza, półproduktem ewolucji, dlatego znienawidzi każdego, kto tę wstydliwą prawdę ośmieli się ujawnić. Wojciech Kałuża, ten śląski rycerz niemocy, już nigdy nie zazna spokoju, bo popełnił grzech niewybaczalny i znacznie od zdrady cięższy. To grzech obnażenia tego dziadostwa. Kałuża popełnił go w stylu heroicznym, albowiem samego siebie złożył w ofierze na ołtarzu groteski. Brawurowo utopił się w guliku, który osobiście wcześniej zapełnił.

Dobrze nam tak. Jakie gwiazdy, takie wojny, jaka rebelia, taki imperator. Lord Vader? A po co? U nas wystarczy Lodziarz Kałuża.

Wołk

Udostępnij

42
+34
8
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę