[VAM Z NAMI] Spalanie ciepłego tematu - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Wesprzyj nas na Patronite
patronite

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przyznam, że z zażenowaniem śledzę wielowątkową dyskusję na temat spalarni / ciepłowni (niepotrzebne skreślić, albo nie, lepiej opluć). Nie mogę bowiem uciec od wrażenia, że to co się na ten temat wypisuje przypomina niekiedy jazgot i kakofonię, jakby dwie orkiestry dęte postanowiły się zabić na śmierć swoimi instrumentami.

Ja wiem, proszę Państwa, że tu głównie piszę rzeczy niezupełnie na poważnie, ale tym razem będzie trochę inaczej. A to dlatego, że mam wrażenie, że jak wszyscy inni się wygłupiają, to nie chcę się ścigać w zawodach na tak wysokim poziomie, oddaję miecz walkowerem i opowiem może inną historię

Piszę z pozycji mieszkańca tego regionu, dla którego w sumie spalarnia śmieci to bardziej trafna nazwa niż Żywiecczyzna. Bo to, że mamy tu największy klaster spalania śmieci, wie każdy, który obserwuje ile plastików i innego paliwa wystawia się w zimie, a ile w lecie. Nasza spalarnia śmieci działa w rozproszeniu, niczym tajna spółdzielnia. Opracowane to jest lepiej niż niejedno sekretne stowarzyszenie.

Przeciętny spalacz nie wie wiele o współbraciach, nie wie ilu ich jest i nie wie kto to wszystko tak pięknie koordynuje. Mało tego, zapytany, oblewa się zimnym potem i półgębkiem co najwyżej pokazuje na dom dalszego sąsiada, zwłaszcza kiedy śmierdzi. Konspiracja przede wszystkim. W ten sposób nasz klaster spalania plastiku ma się dobrze i jest trudno wykrywalny.

Dzięki temu też nie pojawia się w dyskusji, jak dyplomatycznie można nazwać wrzawę wokół wiadomych inwestycji. Ale furda tam mali spalacze, drobni tkacze smogowych kilimów z plastikowych nitek dymu. W tej dyskusji mało co jest do rzeczy. Ile razy chcę przeczytać o co właściwie chodzi, dostaję gorączkowe sprawozdanie z czegoś pomiędzy pantomimą a turniejem wrestlingu, który usłużnie relacjonuje, przekrzykując się i kopiąc po kostkach kilkoro spoconych spikerów.

Na darmo jednak nadstawiał będzie uszu ten, kto z tego zamieszania spróbuje coś sensownego wyłowić. Pojawia się na ten przykład relacja z jakiegoś spotkania… Cóż z tego jeśli jest ona w całości poświęcona emocjom, gestom i samopoczuciom różnych osób. Kto się plątał, jak się freudowsko przejęzyczył, jakie emocje wywołał na sali i co w związku z tym ktoś powiedział o tym, że nie zgadza się z tym co tamten powiedział, kiedy przerwał poprzedniemu w tym, co tamten chciał powiedzieć, ale go zakrzyczeli. Po kątach jacyś sekundanci głośno obstawiają zakłady i po lekturze całego tekstu nadal nie wiem o co chodziło, ale że musiała być tam pierwszorzędna rozróba.

Albo nagle inny news, że ktoś gdzieś napisał czy interpelował i że oto przychodzi doń odpowiedź nieoczekiwana i dalejże ktoś mi opisuje przez pięć akapitów, jak się czuje z tym co się stało (nie, nie jak się czuje ten co napisał, ale jak się czuje ten co napisał o tym co napisał, że jemu odpisali). I dalejże narrator rozsmakowuje się w tym, jakże go ta sytuacja trafnie łechce, mlaska i od siebie dodaje, że przecież było wiadomo, że dobrze że tej czy tamtej poszło w złote zęby czy pięty (i nie chodzi o Pięty z partii na P). Ale co z tego dla mnie wynikało jako dla osoby, która tu mieszka, nie szło się dowiedzieć.

Potem newsy, że ktoś kogoś zamienia na innego kogoś, ale co z tego wynika nie wiadomo, ale można za to przecież opisać o tym kto w jakim rytmie ręce zaciera i czy zaciera je z klasą czy chyłkiem i mściwie, na pewno ze złą intencją. I tak dalej wkoło, wszyscy zdaje mi się pragną pisać o gorącym temacie, z tym, że robią to w wyjątkowo śmieciowy sposób. Dlatego mam prośbę…

Ludzie, to nie jest cholerny Big Brother ani Pudelek, nie opisujemy tu historyjek o migotaniu gwiazdek pod ścianką. Mieszkańcom należy się merytoryczna dyskusja o planach miasta, z udziałem zarówno zaangażowanych organizacji, jak i mediów, które winne są czytelnikom i widzom tworzenie wartości dodanej w całej tej dyskusji. Objaśnianie, a nie gmatwanie. Rzeczowość, a nie atmosfera wiecu.

Dlatego błagam, przestańcie okładać się po łbach kijami baseballowymi z napisem “spalarnia” i “ciepłownia”, bo ani z Was nie jest dobry cyrk, ani kabaret, raczej żenujący spektakl, coś jak awantura pijaków z użyciem podręcznych elementów małej architektury.

Zasługujemy na coś więcej niż ploteczki, insynuacje i słabo tuszowany hejt. Czy tak trudno dyskutować o faktach i danych? Czy naprawdę tak trudno jest wziąć się do roboty i powiedzieć nam po ludzku jak to wygląda? Na jakim jest etapie? Na czym polega proces? Tak miło byłoby przeczytać konkrety na spokojnie, posłuchać mądrych pytań i rzeczowych odpowiedzi.

Wy, włodarze miast, wsi i powiatów, pracownicy zakładów i organizacji, aktywiści, komentatorzy i wreszcie ludzie mediów, jesteście nam to do cholery winni, jesteście nam winni rzetelną dyskusję na temat związany z tym, czym będziemy oddychać w najbliższych latach i jak długo jeszcze….

Gdy będziemy się chcieli pośmiać z tego że ktoś się poślizgnął na skórce od kiełbasy, albo zobaczyć faceta z czerwonym nosem, jak długim czerwonym butem kopie drugiego nad nogawki i tamten się fajnie przewraca, to włączymy sobie Benny Hilla.

Autor: VAM

Udostępnij

18
+18
0
Reklama
Reklama
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę