[FELIETON] W imię ojca, czyli pacnij mnie - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Podobno "jedną z najgłębiej analizowanych spraw" w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy jest kwestia ojcostwa. Dlatego prezydent chciałby wprowadzić do konstytucji prawną ochronę ojcostwa.

Prezydent i jego świta martwią się, że choć jest "ważne i niezastąpione”, ojcostwo przeżywa obecnie kryzys. Lekarstwem ma być zapis w konstytucji, który uświadamiałby narodowi, że ojcostwo to sprawa poważna. Przed wprowadzeniem klauzuli o prawnej ochronie ojca poczętego Duda zamierza przeprowadzić referendum.

Pomysł prezydenta jest jednak nader ryzykowny. Z perspektywy osobistej i politycznej. Otóż założywszy, że ochrona ojcostwa miałaby być skuteczna, należałoby ścigać wszelkie przejawy ośmieszania ojcowskiego autorytetu. Co oczywiste, na indeksie zachowań niegodnych ojca powinno się więc pojawić nocne tweetowanie do leśnych ruchadeł, upuszczanie śliny z kącików ust na widok małoletnich gimnastyczek, robienie min rodem z teatru kabuki podczas wystąpień publicznych i wszelkie tępe chichoty. Każdy polski ojciec, zwłaszcza ojciec na stanowisku, powinien też zostać zobowiązany do poruszania się w sposób dostojny i skoordynowany.

Co oczywiste, w nowej sytuacji prawnej naszej prezydenturze groziłby poważny kryzys.

Druga pułapka jest jeszcze groźniejsza. Otóż prawne wyniesienie na piedestał ojcostwa jako najwyższej formy ewolucji mężczyzny automatycznie ugodzi w kawalerstwo, o starokawalerstwie już nie wspominając. Kawalerstwo, zwłaszcza notoryczne, stałoby się stanem konstytucyjnie zawstydzającym, rzekłbym, haniebnym nawet. Starych kawalerów, zwłaszcza wpływowych, nie należałoby wówczas wypuszczać na światło dzienne, co już oznacza kryzys podstaw naszej państwowości.

Zamiast więc wprowadzać restrykcje, które ugodzą w najważniejszych mężczyzn naszej Ojczyzny, proponuję rozładować napięcie starym beskidzkim kawałem. Uczy on, że o swój autorytet szanujący się ojciec musi dbać sam i do końca.

Stary góral i jego dorodny syn napotykają w lesie nieznajomego. Ojciec do niego podchodzi i mówi:

 - Pacnij no mnie.

Nieznajomy zrazu baranieje. Potem traci czas na tłumaczenie, że nikogo nie będzie bił, fale irytacji, kłótnie i bezowocne próby ominięcia bojowego staruszka i jego zwalistego syna. Na koniec i tak słyszy:

- Pacnij mnie, bo jak nie, to on cie pacnie.

Zdesperowany trąca więc dziadka lekko z plaskacza, co jednak tylko tamtego rozsierdza.

- Nie tak! Porządnie mnie pacnij!

Cóż począć: na szczęce seniora ląduje prawy sierpowy. Ale i to wciąż mało, lecą więc kolejne potężne ciosy z pięści, łokcia, misia i buta. Jucha oblewa górala aż po kierpce, ten jednak przez opustoszałe dziąsła wciąż ciamka: - Dobla, jesce pacnij…

Widząc, że ojciec obronił już swój autorytet, odzywa się wreszcie syn:

- A dejcie jus tato spokój, bo wos tu zabijom.

I pożegnawszy nieznajomego, zarzuca tatę na plecy.

A potem ruszają w dal.

 

Wołk

Udostępnij

11
+4
7
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę