Wiele z nich udało się uratować, jednak strażnicy apelują, by powtarzający się kłopot rozwiązać.

Tyt ryby

Tysiące martwych ryb, kolejne tysiące uwięzione. Taki widok strażnicy Społecznej Straży Rybackiej Powiatu Żywieckiego zastali wczoraj (9 listopada) nad jednym ze zbiorników, które strzegą, a chodzi o Jezioro Żywieckie.

"Nie było chwili do stracenia, szybka organizacja personalna, organizacja beczek do przenoszenia ryb i środka transportu, zgłoszenie do odpowiednich służb, żeby już kilkanaście minut później przystąpić do akcji. Strażnicy przetransportowali, ratując tysiące ryb: okoni, płoci, linów, karasi, kleni, boleni, jelców, jazi, uklei i szczupaczków. Sytuacja jak bumerang wraca co roku. W ubiegłym roku SSR Żywiec również uczestniczyło w analogicznej akcji. Wtedy sprawa została zgłoszona, dostaliśmy informację, że teren będzie pogłębiony, aby sytuacja się nie powtórzyła." - donosi żywiecka SSR.

Nie uczymy się na błędach

Problem polega na tym, twierdzą strażnicy, że woda jest spuszczana kilka razy dziennie z przepompowni, ryba wchodzi w ciąg nurtowy, następnie woda spływa do jeziora zostawiając "kałuże" i odcinając setki ryb, które giną w męczarniach z powodu braku tlenu. Nieuregulowanie tego odcinka powoduje ciągłe ubytki w rybostanie.

"Co czuje taka ryba dusząc się i umierając w cierpieniach? Kto na to zezwala i nie reaguje? Tym razem w 99% przypadków martwa była ukleja, inne gatunki strażnicy przetransportowali w bezpieczne miejsce pracując na kolanach przez blisko sześć godzin. Wszystkie kręgowce powinny być uważane za zdolne do odczuwania cierpienia w większym lub mniejszym stopniu, bez różnicy między zimno- i ciepłokrwistymi. Będziemy domagać się odpowiedzi na w/w pytania. Nie może być tak, że nie potrafimy uczyć się na błędach, zwłaszcza, iż sytuacja była znana i nikt nic w tej sprawie nie zrobił, skończyło się na pustych obietnicach. Może, należałoby zaproponować kilku urzędnikom, włożenie głowy pod wodę do momentu zabraknięcia tlenu, aby mieli okazję poczuć na własnej skórze, że to nie są tylko ryby, które można traktować po macoszemu. To żywe istoty, które cierpią z powodu braku empatii i kompetencji pewnych osób." - czytamy na stronie społecznościowej SSR Powiatu Żywieckiego.

Udostępnij

1
+1
0