Najpierw do przychodni, potem do apteki. Nowe prawo ma to ukrócić - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wielu pacjentów, zwłaszcza osoby starsze z małych miejscowości, napotyka na poważne trudności w dostępie do leków wymagających regularnych recept. Długie podróże do lekarza, konieczność osobistego odbioru dokumentów i brak umiejętności korzystania z nowoczesnych rozwiązań cyfrowych sprawiają, że codzienne leczenie staje się dla nich wyzwaniem. Nowelizacja Prawa Farmaceutycznego ma na celu uproszczenie tych procedur i wprowadzenie rozwiązań, które pozwolą pacjentom kontynuować terapię bez konieczności każdorazowej wizyty u lekarza.

Najpierw do przychodni, potem do apteki. Nowe prawo ma to ukrócić

Osiemdziesięciotrzyletni pan Andrzej, mieszkający w pobliżu Rzeszowa, doskonale zna realia leczenia przewlekłego na terenach wiejskich. Regularnie zmuszony jest pokonywać trasę do swojego lekarza, aby uzyskać kolejną receptę. Jego podróż rozpoczyna się od przejazdu busikiem do miasta, następnie przesiada się na pociąg, a na miejscu czeka go jeszcze kolejka w przychodni. Choć mógłby poprosić o receptę telefonicznie, nie korzysta z takich rozwiązań, ponieważ nie czuje się pewnie w obsłudze nowych technologii i płatności bezgotówkowych. — Biorę dzień urlopu, wstaję o świcie, kilka godzin w podróży, żeby na miejscu w zasadzie tylko odebrać receptę i wrócić. To absurd, ale nie mam wyjścia — mówi Medonetowi.

Gdyby jednak pojawiła się możliwość załatwienia sprawy bliżej domu, jego sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. — Jeśli mam do wyboru jechać przez 45 minut do apteki albo pół dnia do innego miasta, to o czym my w ogóle mówimy. To naprawdę robiłoby różnicę — przyznaje.

Projekt nowej ustawy o receptach przewiduje rozwiązania, które mogą znacząco poprawić sytuację osób takich jak pan Andrzej. Jednym z kluczowych założeń jest umożliwienie pacjentom przedłużania recept bezpośrednio w aptece, co pozwoliłoby uniknąć konieczności każdorazowego kontaktu z lekarzem.

— Jest w projekcie kwestia możliwości kontynuowania recepty w aptece, czyli nie trzeba byłoby już iść do lekarza — mówi w rozmowie z Medonetem Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Według niego, takie rozwiązanie będzie szczególnie istotne dla osób starszych oraz przewlekle chorych, którzy obecnie często muszą umawiać się na wizyty wyłącznie w celu przedłużenia leczenia. — Recepta kontynuowana była już zapisana w przepisach, ale w praktyce jej znaczenie było de facto żadne — zaznacza. — Ten projekt ma to w końcu realnie uruchomić.

Obecnie Ministerstwo Zdrowia prowadzi prekonsultacje dotyczące nowelizacji. Farmaceuci podkreślają, że zmiany w kilku kluczowych obszarach mogą być najważniejszą reformą w systemie od wielu lat.

— Myślę, że po kilkudziesięciu latach obowiązywania staramy się porządkować te wszystkie przepisy — mówi Marek Tomków. — I kwestie związane z ilością wydawanych leków, ale też zabezpieczenie pacjenta przed sytuacją, w której w kilku miejscach ma wypisywane te same leki, przez co tworzą się niepotrzebne zapasy.

Projekt ustawy składa się z dwóch głównych części: pierwsza dotyczy uporządkowania zasad wystawiania i realizacji recept, natomiast druga obejmuje postulaty zgłaszane przez środowisko farmaceutyczne od wielu lat.

Wśród planowanych zmian znalazły się także nowe zasady dotyczące wyliczania ilości wydawanego leku. Obecnie farmaceuci często muszą samodzielnie ustalać, ile preparatu należy wydać pacjentowi, ponieważ nie istnieją jasne wytyczne systemowe. Nowe przepisy przewidują, że odpowiedzialność ta zostanie przeniesiona na system informatyczny Platformy P1.

— Farmaceuta nie chce tracić czasu na liczenie, ile leku ma wydać. Chce, żeby wyliczył to system — mówi Tomków. — Czy wyświetli dwa opakowania, czy dziesięć, to już decyzja systemu.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej w rozmowie z Medonetem porównuje to do funkcjonowania banków: — Kiedy idzie pani do banku, nie liczy pani raty kredytu samodzielnie — dostaje pani gotową kwotę. Tak samo powinno być z receptą.

System e-recept funkcjonuje już od kilku lat i przetworzył miliardy danych, dlatego — jak podkreśla Tomków — powinien przejąć takie zadania. Jednak nie wszystkie kwestie uda się rozwiązać automatycznie. — Zawsze pozostanie kwestia dawkowania, które nie zawsze jest jasno określone — zaznacza. Co się zmieni?

  • recepta będzie powiązana z rozpoznaniem choroby (ICD-10) i automatycznie pozwoli na sprawdzenie prawa do refundacji
  • jedna e-recepta będzie dotyczyć jednego leku
  • na recepcie papierowej będzie można przepisać do 5 leków gotowych lub wyrobów medycznych lub 1 lek recepturowy lub 1 lek zawierający substancję odurzającą lub psychotropową
  • na recepcie papierowej znajdzie się tylko najmniejsze dostępne opakowanie leku
  • farmaceuci będą mogli wystawiać recepty kontynuacyjne (także na leki psychotropowe), pod warunkiem że wystawią je w aptece i zweryfikują zasadność kontynuacji leczenia
  • realizacja będzie możliwa tylko w tej samej aptece

Kolejnym wyzwaniem są błędy pojawiające się na receptach. Obecnie mogą one trafiać do systemu bez wcześniejszej weryfikacji. — Recepta może kosztować NFZ 10 zł, ale może też kosztować 10 tys. zł — mówi Tomków. — W pewnym uproszczeniu to polecenie wypłaty środków publicznych.

Przytacza przykład sytuacji, w której senior otrzymuje prawie sto opakowań leków na kilku receptach, co oznacza roczny zapas finansowany z budżetu państwa. Nowelizacja zakłada, że każda recepta będzie sprawdzana już na etapie wystawiania. — Lekarz od razu wiedziałby, czy recepta jest poprawna, czy zawiera błędy — tłumaczy Tomków. — Dzięki temu uniknąłby problemów przy ewentualnej kontroli w przyszłości.

Nowe przepisy mają także umożliwić farmaceutom przedłużanie recept, bez konieczności wizyty u lekarza, w ramach terapii trwającej nawet do 120 dni. Takie rozwiązanie mogłoby odciążyć zarówno lekarzy, jak i pacjentów, zwłaszcza tych przewlekle chorych. — Jest kwestia możliwości kontynuowania takiej recepty w aptece, czyli nie trzeba byłoby już iść do lekarza — tłumaczy Marek Tomków.

Dla osób starszych, które nie korzystają z przedłużania recept przez telefon, to duże ułatwienie. Ekspert podkreśla, że sama koncepcja nie jest nowa. — Recepta kontynuowana była już zapisana w przepisach, ale w praktyce jej znaczenie było de facto żadne — mówi. Nowy projekt ma to zmienić i realnie uruchomić rozwiązanie, które do tej pory funkcjonowało głównie na papierze.

W projekcie przewidziano również wprowadzenie nowej kategorii dostępności leków, co pozwoliłoby na realizację części terapii w aptekach ogólnodostępnych. Dzięki temu pacjenci nie musieliby już pokonywać dużych odległości do wyspecjalizowanych placówek. — Dzisiaj pacjenci jeżdżą setki kilometrów do swojego szpitala. Muszą wziąć dzień wolnego, żeby pojechać, czasem przyjąć jedną dawkę leku i wrócić — mówi Marek Tomków.

Nawet częściowe przeniesienie świadczeń do aptek byłoby znacznym ułatwieniem. — Nawet jeżeli nie będą to wszystkie apteki w mieście, to zawsze będzie taka, która jest bliżej niż szpital oddalony o setki kilometrów — zaznacza. Podaje też przykład: — Jeśli pacjent z Opolszczyzny leczy się w Warszawie, to dziś musi pokonać setki kilometrów. Gdyby mógł odebrać lek w aptece w swoim regionie, to byłaby zupełnie inna sytuacja — mówi.

Według Tomkowa, nawet jeśli nowe rozwiązania będą dostępne tylko w wybranych aptekach, i tak poprawi to sytuację pacjentów. — Wystarczy, że będzie to jedna apteka w mieście, a nie wyjazd na drugi koniec Polski — dodaje.

Projekt ustawy obejmuje także kwestie związane z dostępem farmaceutów do dokumentacji medycznej. Jak zaznacza środowisko, nie jest to zupełnie nowe uprawnienie, lecz raczej uporządkowanie dotychczasowych praktyk. — Farmaceuci już dziś mają dostęp do dokumentacji medycznej, bo choćby recepta jest dokumentacją medyczną. Jeżeli realizujemy kilkaset milionów recept, to jest właśnie dostęp do dokumentacji — mówi Marek Tomków.

Zwraca uwagę, że farmaceuci korzystają z dokumentacji zarówno w szpitalach, jak i podczas wykonywania szczepień w aptekach. — Jeżeli sprawdzam, ile pacjent przyjął wcześniejszych dawek albo czy był szczepiony, to właśnie jest korzystanie z dokumentacji medycznej — tłumaczy.

Istotne jest jednak, aby zakres dostępu był ograniczony wyłącznie do świadczenia, które farmaceuta realizuje. — Ważne jest, żeby był on związany wyłącznie z udzielanym świadczeniem. Mogę sprawdzić historię szczepienia pacjenta, jeśli go szczepię, ale nie mogę przy tej okazji przeglądać jego historii leczenia w innych obszarach — zaznacza.

Pacjent już teraz może samodzielnie udostępnić farmaceucie swoją dokumentację poprzez Internetowe Konto Pacjenta. — Na Internetowym Koncie Pacjenta można udostępnić farmaceucie swoją dokumentację medyczną, więc ta możliwość już istnieje. My próbujemy to po prostu uporządkować w przepisach — mówi Tomków.

Nowelizacja przewiduje również rezygnację z obowiązku prowadzenia w każdej aptece pracowni do sporządzania leków recepturowych, jeśli nie jest ona wykorzystywana. — W wielu miejscach receptura jest dziś po prostu martwa, dlatego że nie ma żadnych recept na leki robione — mówi Marek Tomków.

Zwolniona przestrzeń mogłaby zostać przeznaczona na nowe usługi zdrowotne, takie jak szczepienia, opieka farmaceutyczna czy działania profilaktyczne i edukacyjne skierowane do pacjentów. Projekt daje także możliwość rozszerzenia katalogu świadczeń realizowanych w aptekach. — Minister może wskazać dodatkowe świadczenia, które byłyby możliwe do wykonywania w aptekach — zwraca uwagę Tomków i podkreśla, że to kierunek, na który środowisko czekało od lat.

— To ustawa, która może zmienić funkcjonowanie naszego zawodu na długie lata — zaznacza prezes NRA.

Na obecnym etapie prekonsultacji środowisko farmaceutyczne skupia się na konstruktywnym zgłaszaniu uwag i propozycji. — Na razie to, co jest najważniejsze, to nie skupianie się na krytyce tego, co zostało zapisane, tylko na tym, że projekt się pojawił, jest otwartość do rozmów, jest otwartość do szukania nowych rozwiązań — podsumowuje Tomków.

 

źródło: medonet.pl

Udostępnij

0
0
0
Reklama
Reklama
Fundacja Pomocy Dzieciom w Żywcu
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę