Busy w opałach? - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Rząd planuje zmiany w transporcie zbiorowym. Mają się one tyczyć szczególnie busów, w regionach takich jak nasz, bez aglomeracji i samochodowej komunikacji publicznej. Pisząc wprost – „busiarze” mogą mieć problemy.

Co to za zmiany?

Portal money.pl poinformował o projekcie ministerstwa infrastruktury, który ma na celu zlikwidowanie tzw. białych plam komunikacyjnych i przeciwdziałać monopolowi w sektorze przewozów prywatnych. To oczywiście założenie optymistyczne. Krytycy z kolei twierdzą, że zmiany mogą być szkodliwe i szczególnie uderzyć w małych przewoźników. Konkretnie maja polegać na tym, że przewozić będą mogły tylko te firmy, które podpiszą specjalne umowy z samorządami.

Po co te umowy?

Ministerstwo chce w ten sposób walczyć z tym, że przewoźnicy wybierają tylko te linie, na których mają szczególnie duże obłożenie, a pozostałe trasy pozostają bez możliwości komunikacyjnych. Według nowych zasad, jeżeli linie przewozowe będą nimi zainteresowane, będą musiały również obsłużyć połączenia z małym obłożeniem. Przetargi będą organizowane na obsługę linii ujętych w poszczególne pakiety.  Samorząd natomiast będzie mógł zawrzeć umowę z tą samą firmą na obsługę zaledwie dwóch trzecich wszystkich pakietów linii komunikacyjnych. Bardziej liberalne przepisy będą obowiązywać przewoźników międzywojewódzkich.

Kontrowersje

Na projekt już teraz sceptycznie patrzy Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przewoźników Osobowych. Organizacja obawia się eliminacji z rynku przewoźników, którzy są na nim obecni od lat. Z kolei te przepisy, które miały dopomóc małym graczom, mogą im niewiele dać. Z nowych rozwiązań nie do końca zadowolony jest też Związek Powiatów Polskich. Organizacja wprawdzie popiera pomysł systemu zgodnie, z którym dochody z linii rentownych pokryją straty z linii nierentownych. Rzecz jednak w tym, że takie obowiązkowe pakietowanie tego typu linii, może nie być idealnym rozwiązaniem. Wszystko dlatego, że na danym terenie na jednej linii może być bardzo dużo pasażerów, a na drugiej zaledwie kilku. Zatem do ich obsługi potrzebne będą różne pojazdy. W pierwszym przypadku potrzebne będą autobusy, a w drugim mikrobusy.
Jak podkreślają samorządowcy, może dojść do sytuacji, w której przewoźnik z dużymi pojazdami, będzie musiał zainwestować w busy, albo będzie jeździł na liniach z małą liczbą pasażerów dużymi autobusami. To ostatnie rozwiązanie będzie nieopłacalne. To pierwsze wymaga nakładów finansowych. Dlatego, jak ocenia Związek Powiatów Polskich, tego typu sztywne pakietowanie jest nieracjonalne z punktu widzenia interesu publicznego.

Co na to firmy naszego powiatu?

O opinię na ten temat zapytaliśmy lokalnych przewoźników. Co powiedzieli
- Moim zdaniem to jest krok w tą stronę, żeby na rynek łatwiej weszli więksi przewoźnicy, kosztem małych – stwierdził Radosław Chrustek z firmy Chrustek Travel.
- Mamy zezwolenia do końca 2018 roku, nie patrzymy tak daleko w przyszłość. Jeśli weszły by takie zmiany, raczej spowodują monopol i będą promować silniejszych – to z kolei Piotr Klimczak, Szerp Bus.

Udostępnij

3
+2
1
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę