Szpitale są gotowe do protestów - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Wesprzyj nas na Patronite
patronite

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Eksperci biją na alarm: system ochrony zdrowia w Polsce pogrąża się w chaosie. Z jednej strony lekarze zarabiają rekordowe kwoty, z drugiej szpitale, zwłaszcza powiatowe, walczą o przetrwanie. Czy nadchodzące podwyżki wynagrodzeń dla medyków doprowadzą do eskalacji problemu? Medonet zapytał strony sporu.

Szpitale są gotowe do protestów

„To jest nie do pomyślenia” — mówi Mariusz Trojanowski, członek zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP).- Jego słowa to echo narastającej frustracji wśród dyrektorów szpitali, którzy od lat zmagają się z rosnącymi kosztami wynagrodzeń personelu medycznego. Problem wkrótce może się pogłębić: od 1 lipca w życie wchodzą kolejne ustawowe podwyżki, a placówki nie mają na nie środków. Mówi się o brakujących 18 miliardach złotych, podczas gdy rząd rozważa przeznaczenie zaledwie połowy tej kwoty.

Nierówności w systemie wynagrodzeń: kto naprawdę zarabia krocie?

Polski system ochrony zdrowia od lat boryka się z brakiem przejrzystości w wynagrodzeniach. Medycy pracują na różnych formach zatrudnienia — od kontraktów po umowy zlecenia — co prowadzi do ogromnych różnic w zarobkach.

— „Mamy wysoką kadrę, która sama decyduje, ile będzie zarabiać. To zjawisko robienia biznesu na mieniu publicznym” — grzmi Trojanowski, wskazując na lekarzy-specjalistów, którzy dzięki kontraktom mogą zarabiać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Tymczasem pielęgniarki, technicy medyczni i inni pracownicy ochrony zdrowia pozostają w dużo gorszej sytuacji finansowej.

Taki system rodzi nie tylko nierówności, ale też frustrację wśród pracowników oraz dyrektorów szpitali, którzy muszą sprostać rosnącym oczekiwaniom finansowym personelu.

Ustawowe podwyżki: koło ratunkowe czy gwóźdź do trumny?

Od kilku lat 1 lipca oznacza dla szpitali jedno: kolejne podwyżki minimalnych wynagrodzeń dla medyków. Tegoroczne zmiany mają kosztować placówki od 8,5 do 9 miliardów złotych w drugiej połowie roku, co w skali całego roku daje około 18 miliardów złotych. To pieniądze, których szpitale po prostu nie mają.

— „Ustawa o minimalnym wynagrodzeniu to wielki sukces związków zawodowych, ale przy obecnym poziomie nakładów na ochronę zdrowia jest nie do utrzymania” — komentuje Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Premier Donald Tusk zapowiedział co prawda wzrost nakładów na zdrowie w przyszłym roku, ale środki te mają być przeznaczone na „działania przyjazne pacjentom”, a nie kolejne podwyżki płac. Wciąż jednak brak konkretów, a czas ucieka.

Szpitale powiatowe na skraju przepaści

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy szpitali powiatowych, które odgrywają kluczową rolę w leczeniu pacjentów w mniejszych miastach i na wsiach. W Polsce działa ponad 300 takich placówek, które każdego roku obsługują około 7 milionów pacjentów. Ich zadłużenie przekracza już 8 miliardów złotych.

— „Niech każdy robi swoją robotę. My dajemy podwyżki pracownikom, ale ktoś powinien martwić się o to, skąd wziąć na nie pieniądze” — mówi dr Tomasz Paczkowski, wiceprezes OZPSP.

Dyrektorzy szpitali coraz głośniej mówią o konieczności systemowych zmian, które pozwolą na zrównoważone finansowanie ochrony zdrowia. Bez tego, jak podkreślają, sytuacja stanie się nie do opanowania.

Protest w obronie systemu?

W obliczu braku jasnych decyzji ze strony rządu, dyrektorzy szpitali i związki zawodowe rozważają protest. W środę, 25 czerwca, odbędzie się kluczowe posiedzenie Prezydium Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. Jeśli nie zapadną na nim konkretne decyzje, możliwy jest marsz na Warszawę.

— „Jeśli będzie zgoda, zaplanujemy marsz na Warszawę z metą przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia albo Prezesa Rady Ministrów” — zapowiada Trojanowski.

Co dalej z ochroną zdrowia?

Eksperci są zgodni: obecny system finansowania ochrony zdrowia wymaga gruntownej reformy. Bez tego zarówno pacjenci, jak i personel medyczny będą zmagać się z coraz większymi problemami. Czy rząd znajdzie rozwiązanie, które pozwoli na zrównoważenie interesów wszystkich stron? Odpowiedź na to pytanie poznamy już wkrótce.

 

źródło: medonet.pl

Udostępnij

0
0
0
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę